NIe wiem czy ktokolwiek to przeczyta, ale chciałybm napisać o mojej spontanicznej podróży z Warszawskiej Pragi do Pragi Czeskiej i z powrotem.
Wszystko zaczeło się od tego że w środę umówiłem się na jedno piwko z kolegą Wodeckim. Spotkanie mialo odbyć się w knjapie "Plan B". Ronież oczekiwałem że do Planu B przyjdą moj kolega Michał i jego kumpel Teemu , co przyjechal z Finlandii z miasta Rovaniemi, ktore znajduje się niedaleko kola podbiegunowego. Po piwkowaniu, koło, północy, Miszka rzucił plan ze na week-end mozemy jechać do Pragi Czeskiej. Ja, oczywiście, podtrzymałem tą ideę i zaproponowałem wynająć auto w renta-carze w Dollarze. Po powrocie do domu do akademików, koło godziny drugiej, zadzwoniłem na komórke do wypożyczalni aut, na koncu słuchawki zaspany glos przedstawił się, na co ja przedstawiłem cały obraz ze chce wynająć najtańszy samochod na 3 dni. Głos powiedział zebym przedzwonił o 8 rano nastepnego dnia. po tym telefonie wszystcy ustalili że ja o 8.00 rano budze wszystkich i mu jedziemy po samochód i do Pragi. Miszka i Teemu mieli kaca, natomiast ja byłem nieco niewyspany. Po zbórce i dojeździe do lotniska, gdzie stal nasz samochodzik, my wynajeliśmy auto (Ford Fusion 2008 rok; 1,4 w benzynie) i wyruszyliśmy w droge. Oczywiście, ja za kierownicą, drugi raz w życiu samodzielnie prowadzę samochód, chłopaki poszli spać a ja prowadziłem. Kiedy dojechaliśmy do Kłodzka, zatrzymaliśmy się na tankowanie i wyruszyliśmy dalej.
Granica wyglądała tak że pośrodku stal budynek, obstawiony betonowymi blokami, natomiast samochody objeżdżały ten budynek bez zatrzymania sie i okazywały sie już w Czechach. Dla mnie to było świadectwem że Schengen rzecywiście istnieje.
Podczas jazdy po małych czeskich miasteczkach, na jednym rondzie samochod ciężarowy wjechał kołami naczepy na ogrodzenie ronda i ta naczepa omal sie nie przewróciła się na bok. Nasz samochodzik był za tą naczepą w miarę blisko. Miszka zapanikował, natomiast, ja uważałem że jest bezpieczna odłegłość i była możliwość uceczki w grugi zjazd z ronda.
Po dojeździe do czeskiej autostrady, pomyliłem wjazdy i musiałem kilometr jehać a później zawrócić. Natomiast na autostradzie wrzyciłem najwuższy bieg i rozbujałem auto z silnikiem 1,4l do 180 km/h. Na razie to mój rekord prędkości.
Wjazd do Pragi był bardzo miły, autostrada niezauważalnie przeszła w obwodnicę i my pojechaliśmy na południe pragi, gdzie mieliśmy mieszkać u koleżanki Michała-Ireny. Tam zostawiliśmy auto i pojechaliśmy na Nove Mesto, gdzie mieszkały jego inne koleżanki.U nich posiedzieliśmy, wypiliśmy Gambrinusa i wróciliśmy do domu.
W piątek wstaliśmy o 8.30 i poszliśmy na Stare Mesto, przeszliśmy most karola, ulice Novego Mesta i pożniej poszliśmy na obiad z Katariną. Pożnej poszliśmy na góre, gdzie nas złapał deszcz, i gdzi podczas ulewy złożyliśmy życzenia urodzinowe Teemu'owi i wypiliśmy domowe białe wino, które bardzo mi smakowało. Po ulewie poszliśmy na lody, gdzie spotkaliśmy się z dziewczynami. Poźniej udaliśmy się wszyscy do baru, który nazywa się Karćma spadochroniarzy. Tam ja sprobowałem bardzo dobrego ciemnego piwa. Po piwkowaniu pojechaliśmy do domu, gdzie dla nas zrobili wspaniała kolacje i gdzie z ojcem kolżanki Michała, my wypiliśmy jeszcze piwa, dzie ciemne miało 18% alkoholu, a jasne 12%.Co zabawniejsze, na ciemnym piwe był naryswowany w kosmos wykręcony niedźwiedź. P krociutkim odpoczynku, my wzieliśmy nasze auto i pojechaliśmy na festiwal czeskich zespołow amatorksich do miasteczka Kralupy, gdzie obejrzeliśmy 2 sztuki, przy czym druga sztuka tak mi sie spodobała że sam poźniej smiałem się juz po ukonczeniu przedstawienia. po powrociez festywalu poszliśmu do kluba tanecznego pod nazwą Prdl (dupa Po czesku). Gral tam najpierw tech-house, natomiast poxniej zaczał grać kochany porgressive house, ale my musieliśmy już wracac do domu, 5 min na parkiecie i uciekliśmy stad. po powrocie do domu juz świtało i było trzecia w nocy, wiec poszliśmy spać.
Natomast sobota nas przywitała słoneczkiem i bardzo ciepłą pogodą. Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na stare mesto z Ireną, ona prowadziła auto. Po pożegnaniu z nią poszliśmy szukać prezenty. Wszystko było drogie. wieć kupiliśmy w normalnym barze 2 kufle w które normalnie rozlewaja piwo. Moja idea była spełniona.
Po wyjeździe z Pragi, pojechalismy w strone Polski. Miszka prowadził na austradzie , poźniej jechal po małych czeskich miasteczkach. Przed sama granicą z Polską, skręcił nie tam gdzie trzeba i droga nagle zrobila sie wąska, ale co było najciekawsze nagle zobaczyliśmy przez krzaki ze jest przepiekny widok na jezioro i góry karkonoskie. Zatrzymaliśmy i poszliśmy nad jezioro. Przed nami byl taki widok, jak okazalibyśmy sie w bajce. piekna gladź jeziora, na niej w oddaleniu białe żaglówki, za jeziorem male domki z dachami z czerwonej cegłowki, a linie horyzontu tworzą gory Karkonosze. W powietrzu cisza i tylko śpiew ptaków, który donosił się od strony lasu.
Po 10 minutach my pojechaliśmy dalej i w Polsce byliśmy po 20 od wyjazdu z nad jeziora.
Później była droga powrotna przez Wrocław, gdzie nie ma prawie nigdzie zadnych linij pasów. Na jednym skrzyżowaniu tramwaj nas omal nie rozjechal, ale okazało sie że skręcał w drugą stronę. Jednym słowem przejazd prze Wrosław był dla mnie horrorem. Dalej były polskie miasta i beznadziejna wąska droga. W Bełchatowie wzieliśmy pasażera do warszawy oraz słuchaliśmy realcje z polskich meczy. Przed warszawa zatrzymaliśmy sie zeby potrzeby biologiczne i wysiadajac z auta poczuliśmy nieprzyjemny chłod który niósł wiatr.Po cieplutkim poranku w Pradze i założonych klapkach, chłód byl nieprzyjemnym jak niecheć pracy w poniedziałek.
Po powrocie do warszawy, dlugo szukaliśmy stacji z tanim paliwem,straciliśmy półgodziny. Pożniej przedzwonił kolega Gabik i m pojechaliśmy do centrum samochodem. Spotkaliśmy się z Gabikiem i siostrą Michała w wegetariańskiej stołówce. W pewnym momencie wpadł klawn z pania i nas rozśmieszał, a poźniej uciekł.
Dalej spotkaliśmy się z kolego Jozkiem i Wiką, posliśmy do knajpy ktora nazywa sie Hubertus i wszyscy pili piwo, a ja sok. Siedząc tam nie było czuć klimatu jaki byl w Praskih karćmach. Po jedenastej poźnym wieczorem wyjechaliśmy do akademikow i kolo 11.30 byliśmy nareście w domu. Zaczeliśmy sprzatać auto i w kieszeni siedzenia znaleźliśmy czewone wino w plastikowej butelce, ktore dała w przezencie Teemu'owi Katarina, bedac na gorze i chowając sie od ulewy deszczowej. To nas tak rozbawiło ze pośmialiśmysie dobrze.
Sprzatajać auto slyszeliśmy odgłosy z imprezy w akademiku. Michał zaproponowal tam wejsc i my poszliśmy. Tam było duszno , świeciło pustkami i nie było ciekawie. Stwierdziliśmy to jest prawdziwy PRDL , a nie impreza. Poszliśmy spać. w ten sposob skonczyła sie nasza podróż.
Podczas tej podróży miałew takie uczucie, kiedy piersze razy przyjeżdżałem do Polski do Krakowa. Jest to bardzo miłe uczucie odkrywania świata i cieszenia się z życia.
Wszystko zaczeło się od tego że w środę umówiłem się na jedno piwko z kolegą Wodeckim. Spotkanie mialo odbyć się w knjapie "Plan B". Ronież oczekiwałem że do Planu B przyjdą moj kolega Michał i jego kumpel Teemu , co przyjechal z Finlandii z miasta Rovaniemi, ktore znajduje się niedaleko kola podbiegunowego. Po piwkowaniu, koło, północy, Miszka rzucił plan ze na week-end mozemy jechać do Pragi Czeskiej. Ja, oczywiście, podtrzymałem tą ideę i zaproponowałem wynająć auto w renta-carze w Dollarze. Po powrocie do domu do akademików, koło godziny drugiej, zadzwoniłem na komórke do wypożyczalni aut, na koncu słuchawki zaspany glos przedstawił się, na co ja przedstawiłem cały obraz ze chce wynająć najtańszy samochod na 3 dni. Głos powiedział zebym przedzwonił o 8 rano nastepnego dnia. po tym telefonie wszystcy ustalili że ja o 8.00 rano budze wszystkich i mu jedziemy po samochód i do Pragi. Miszka i Teemu mieli kaca, natomiast ja byłem nieco niewyspany. Po zbórce i dojeździe do lotniska, gdzie stal nasz samochodzik, my wynajeliśmy auto (Ford Fusion 2008 rok; 1,4 w benzynie) i wyruszyliśmy w droge. Oczywiście, ja za kierownicą, drugi raz w życiu samodzielnie prowadzę samochód, chłopaki poszli spać a ja prowadziłem. Kiedy dojechaliśmy do Kłodzka, zatrzymaliśmy się na tankowanie i wyruszyliśmy dalej.
Granica wyglądała tak że pośrodku stal budynek, obstawiony betonowymi blokami, natomiast samochody objeżdżały ten budynek bez zatrzymania sie i okazywały sie już w Czechach. Dla mnie to było świadectwem że Schengen rzecywiście istnieje.
Podczas jazdy po małych czeskich miasteczkach, na jednym rondzie samochod ciężarowy wjechał kołami naczepy na ogrodzenie ronda i ta naczepa omal sie nie przewróciła się na bok. Nasz samochodzik był za tą naczepą w miarę blisko. Miszka zapanikował, natomiast, ja uważałem że jest bezpieczna odłegłość i była możliwość uceczki w grugi zjazd z ronda.
Po dojeździe do czeskiej autostrady, pomyliłem wjazdy i musiałem kilometr jehać a później zawrócić. Natomiast na autostradzie wrzyciłem najwuższy bieg i rozbujałem auto z silnikiem 1,4l do 180 km/h. Na razie to mój rekord prędkości.
Wjazd do Pragi był bardzo miły, autostrada niezauważalnie przeszła w obwodnicę i my pojechaliśmy na południe pragi, gdzie mieliśmy mieszkać u koleżanki Michała-Ireny. Tam zostawiliśmy auto i pojechaliśmy na Nove Mesto, gdzie mieszkały jego inne koleżanki.U nich posiedzieliśmy, wypiliśmy Gambrinusa i wróciliśmy do domu.
W piątek wstaliśmy o 8.30 i poszliśmy na Stare Mesto, przeszliśmy most karola, ulice Novego Mesta i pożniej poszliśmy na obiad z Katariną. Pożnej poszliśmy na góre, gdzie nas złapał deszcz, i gdzi podczas ulewy złożyliśmy życzenia urodzinowe Teemu'owi i wypiliśmy domowe białe wino, które bardzo mi smakowało. Po ulewie poszliśmy na lody, gdzie spotkaliśmy się z dziewczynami. Poźniej udaliśmy się wszyscy do baru, który nazywa się Karćma spadochroniarzy. Tam ja sprobowałem bardzo dobrego ciemnego piwa. Po piwkowaniu pojechaliśmy do domu, gdzie dla nas zrobili wspaniała kolacje i gdzie z ojcem kolżanki Michała, my wypiliśmy jeszcze piwa, dzie ciemne miało 18% alkoholu, a jasne 12%.Co zabawniejsze, na ciemnym piwe był naryswowany w kosmos wykręcony niedźwiedź. P krociutkim odpoczynku, my wzieliśmy nasze auto i pojechaliśmy na festiwal czeskich zespołow amatorksich do miasteczka Kralupy, gdzie obejrzeliśmy 2 sztuki, przy czym druga sztuka tak mi sie spodobała że sam poźniej smiałem się juz po ukonczeniu przedstawienia. po powrociez festywalu poszliśmu do kluba tanecznego pod nazwą Prdl (dupa Po czesku). Gral tam najpierw tech-house, natomiast poxniej zaczał grać kochany porgressive house, ale my musieliśmy już wracac do domu, 5 min na parkiecie i uciekliśmy stad. po powrocie do domu juz świtało i było trzecia w nocy, wiec poszliśmy spać.
Natomast sobota nas przywitała słoneczkiem i bardzo ciepłą pogodą. Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na stare mesto z Ireną, ona prowadziła auto. Po pożegnaniu z nią poszliśmy szukać prezenty. Wszystko było drogie. wieć kupiliśmy w normalnym barze 2 kufle w które normalnie rozlewaja piwo. Moja idea była spełniona.
Po wyjeździe z Pragi, pojechalismy w strone Polski. Miszka prowadził na austradzie , poźniej jechal po małych czeskich miasteczkach. Przed sama granicą z Polską, skręcił nie tam gdzie trzeba i droga nagle zrobila sie wąska, ale co było najciekawsze nagle zobaczyliśmy przez krzaki ze jest przepiekny widok na jezioro i góry karkonoskie. Zatrzymaliśmy i poszliśmy nad jezioro. Przed nami byl taki widok, jak okazalibyśmy sie w bajce. piekna gladź jeziora, na niej w oddaleniu białe żaglówki, za jeziorem male domki z dachami z czerwonej cegłowki, a linie horyzontu tworzą gory Karkonosze. W powietrzu cisza i tylko śpiew ptaków, który donosił się od strony lasu.
Po 10 minutach my pojechaliśmy dalej i w Polsce byliśmy po 20 od wyjazdu z nad jeziora.
Później była droga powrotna przez Wrocław, gdzie nie ma prawie nigdzie zadnych linij pasów. Na jednym skrzyżowaniu tramwaj nas omal nie rozjechal, ale okazało sie że skręcał w drugą stronę. Jednym słowem przejazd prze Wrosław był dla mnie horrorem. Dalej były polskie miasta i beznadziejna wąska droga. W Bełchatowie wzieliśmy pasażera do warszawy oraz słuchaliśmy realcje z polskich meczy. Przed warszawa zatrzymaliśmy sie zeby potrzeby biologiczne i wysiadajac z auta poczuliśmy nieprzyjemny chłod który niósł wiatr.Po cieplutkim poranku w Pradze i założonych klapkach, chłód byl nieprzyjemnym jak niecheć pracy w poniedziałek.
Po powrocie do warszawy, dlugo szukaliśmy stacji z tanim paliwem,straciliśmy półgodziny. Pożniej przedzwonił kolega Gabik i m pojechaliśmy do centrum samochodem. Spotkaliśmy się z Gabikiem i siostrą Michała w wegetariańskiej stołówce. W pewnym momencie wpadł klawn z pania i nas rozśmieszał, a poźniej uciekł.
Dalej spotkaliśmy się z kolego Jozkiem i Wiką, posliśmy do knajpy ktora nazywa sie Hubertus i wszyscy pili piwo, a ja sok. Siedząc tam nie było czuć klimatu jaki byl w Praskih karćmach. Po jedenastej poźnym wieczorem wyjechaliśmy do akademikow i kolo 11.30 byliśmy nareście w domu. Zaczeliśmy sprzatać auto i w kieszeni siedzenia znaleźliśmy czewone wino w plastikowej butelce, ktore dała w przezencie Teemu'owi Katarina, bedac na gorze i chowając sie od ulewy deszczowej. To nas tak rozbawiło ze pośmialiśmysie dobrze.
Sprzatajać auto slyszeliśmy odgłosy z imprezy w akademiku. Michał zaproponowal tam wejsc i my poszliśmy. Tam było duszno , świeciło pustkami i nie było ciekawie. Stwierdziliśmy to jest prawdziwy PRDL , a nie impreza. Poszliśmy spać. w ten sposob skonczyła sie nasza podróż.
Podczas tej podróży miałew takie uczucie, kiedy piersze razy przyjeżdżałem do Polski do Krakowa. Jest to bardzo miłe uczucie odkrywania świata i cieszenia się z życia.
Нежданно-негаданно нагрянул мой День Рождения. Мне стукнуло-выбило 82, ой извините, 28 весен. Извините вчера не было времени написать.
Nie oczekując na nic, nagle nadeszły moje urodziny. Wybiło mi 82, przepraszam, 28 wiosen. Przepraszam, wczoraj nie mialem czasu napisać tego w LJ.
Nie oczekując na nic, nagle nadeszły moje urodziny. Wybiło mi 82, przepraszam, 28 wiosen. Przepraszam, wczoraj nie mialem czasu napisać tego w LJ.
Если кто хочет послушать, как я играю/Jeśli ktoś chce posłuchać jak ja gram:
http://rapidshare.com/files/188501141/1 9-01-2009_niekand.rar.html
http://rapidshare.com/files/188501141/1
Вот у меня снова День рождения. Мне уже 27 весен стукнуло.
Ja mam urodziny! Mam już 27 lat.
Ja mam urodziny! Mam już 27 lat.
Новый SVM-1000 Пионера хорошая вещь, но мне кажется у компьтерных программ опций и возможностей по-больше будет, да и ни к чему они на миксере Джедая. Как в употреблении алкогля- пиво отдельно, водка отдельно. Так и тут лучше звук отдельно и видеоряд отдельно.

интересно, сбываются ли мечты такого характера?
Dziś są moje urodziny/Сегодня мой День рожедния!
Mam 26 lat/Мне 26 лет
Mam 26 lat/Мне 26 лет
| Итак, вашим городом должен быть: Рио де Жанейро. |
Знаменитейший город Латинской Америки привлекает к себе людей со всего мира своей эклектичностью, открытостью и нескрываемой любовью к веселью. И пляжи здесь шикарные. |
| Пройти тест |
![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
© Студия YourLAB.RU | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||












Знаменитейший город Латинской Америки привлекает к себе людей со всего мира своей эклектичностью, открытостью и нескрываемой любовью к веселью. И пляжи здесь шикарные.



